Pytania, które zadają nam firmy.

Odpowiedzi na to, co realnie blokuje decyzję — nie na to, o co wypada zapytać. Każde pytanie ma własny adres, więc możecie wysłać je dalej w firmie bez wklejania całej strony.

01

Ile to kosztuje?

Wycena jest indywidualna, ale nie chowamy przed Wami tego, co ją ustala — cenę robią trzy rzeczy w górę i dwie w dół.

W górę pchają ją: częstotliwość, czyli dwa materiały tygodniowo zamiast jednego; host, którego trzeba znaleźć na zewnątrz, przygotować merytorycznie i prowadzić przed kamerą, zamiast korzystać z kogoś od Was; oraz liczba kanałów dystrybucji, bo short-form na Instagramie i Facebooku to osobna robota montażowa, nie kopiuj-wklej. W dół idzie przy gotowej twarzy po Waszej stronie i przy dłuższym kontrakcie, bo wtedy koszt wejścia w niszę rozkłada się na więcej materiałów.

Jest próg, poniżej którego nie startujemy. Nie dlatego, że nie chce nam się mniejszych projektów, tylko dlatego, że przy zbyt małym budżecie kanał nie osiąga rytmu publikacji, w którym algorytm w ogóle zaczyna go pokazywać nowym ludziom. Kanał wrzucający materiał raz na trzy tygodnie nie przegrywa trochę — on nie istnieje. Jeśli Wasza skala tego nie udźwignie, powiemy to wprost po briefie, zamiast brać zlecenie i po pół roku tłumaczyć się algorytmem.

osobny adres tego pytania
02

Ile czasu minie, zanim zobaczymy pierwszy wynik?

Pierwsze materiały są w sieci w drugim tygodniu, a pierwsze liczby, które cokolwiek znaczą — po sześciu do ośmiu tygodniach.

Ten odstęp nie bierze się z naszego tempa, tylko z tego, jak działa YouTube. Algorytm przez pierwsze tygodnie testuje, komu pokazywać nowy kanał: podrzuca materiał małym grupom, patrzy, kto zostaje do końca, i dopiero na tej podstawie decyduje o szerszej dystrybucji. Wcześniejsze wykresy nie są sygnałem, tylko szumem — i każdy, kto pokazuje Wam wzrost po dziesięciu dniach, sprzedaje szum.

Kanały prowadzone tym systemem dochodziły do progu monetyzacji średnio w pięćdziesiąt dni od startu, rekordowy w niecały miesiąc. To nie jest obietnica powtórzenia tego u Was, tylko zakres, w jakim się poruszamy. Tak samo szczerze powiemy, jeśli Wasza nisza wygląda na wolniejszą — bywają takie, gdzie widownia jest mniejsza, ale za to warta więcej, i wtedy inaczej ustawiamy oczekiwania na starcie.

osobny adres tego pytania
03

Co, jeśli to nie zadziała?

Wtedy pracujemy dalej, a Wy nie płacicie.

Przed startem ustalamy jedną liczbę: ile łącznych wyświetleń kanał ma zrobić przez pierwsze sześć miesięcy. Jeśli jej nie dowieziemy, prowadzimy kanał dalej na własny koszt, aż ją dowieziemy. Tej liczby nie da się nagiąć w raporcie ani opowiedzieć inaczej na spotkaniu — widać ją publicznie na YouTube, tak samo dla Was jak dla nas.

Warunek jest jeden i dotyczy Waszej strony: akcept materiału w ciągu 48 godzin i host dostępny wtedy, kiedy się umawiamy. Jeśli produkcja stoi u Was, licznik się zatrzymuje. Nie dlatego, że szukamy wymówki, tylko dlatego, że kanał publikujący nieregularnie nie osiąga rytmu, w którym algorytm zaczyna go skalować — a wtedy gwarancja przestaje mieć sens dla obu stron.

osobny adres tego pytania
04

Co dokładnie dostajemy w miesiącu, a co jest poza stawką?

W stawce jest cały cykl produkcyjny kanału: research tematów, scenariusz, produkcja, montaż, packaging, publikacja, short-form i raport. Startujemy od jednego materiału tygodniowo, a po kilku miesiącach — gdy wiemy już z danych, co w Waszej niszy działa — podnosimy tempo.

Rozbijając na części: co miesiąc przeszukujemy niszę i kwalifikujemy tematy, które mają realną szansę na zasięg — nie te, które brzmią dobrze na spotkaniu. Piszemy scenariusze. Prowadzimy nagranie, montaż i napisy w stylu kanału. Robimy miniatury i tytuły, i po kilku dniach wymieniamy je, jeśli klikalność jest słaba. Publikujemy według harmonogramu. Z każdego odcinka schodzi short-form na Instagram i Facebooka. Na koniec miesiąca dostajecie raport z linków śledzących, a nie zrzut ekranu ze statystyk.

Ludzi do produkcji — lektora, montaż, grafikę, research — rekrutujemy i prowadzimy my. Nie musicie mieć nikogo u siebie ani nikogo szukać. Rozliczacie ich jednak bezpośrednio, z pełnym wglądem w stawki, bo nie doliczamy marży do cudzych wypłat.

Poza stawką są rzeczy, których nie da się przewidzieć na starcie i które byłyby ukrytym kosztem, gdybyśmy je wliczyli ryczałtem: płatna promocja materiałów, jeśli w ogóle zdecydujecie się ją włączyć — my kanałów nie promujemy płatnie i nasza sieć urosła bez złotówki na reklamę; produkcja wyjazdowa poza ustalonym dniem zdjęciowym; licencje na materiały, których nie możemy nakręcić ani wziąć z domeny publicznej; oraz sprzęt, jeśli chcecie mieć własny zamiast korzystać z naszego na dniach zdjęciowych.

Nie prowadzimy za Was sekcji komentarzy. Możemy pilnować, żeby nie zarastała spamem, ale odpowiedzi merytorycznych o Waszym produkcie i tak nie napiszemy lepiej niż Wy — i nie chcemy odpowiadać w imieniu marki na pytania, na które odpowiada dział handlowy.

osobny adres tego pytania
05

Jak wygląda umowa i czy można z niej wyjść?

Umawiamy się na minimum sześć miesięcy, a potem umowa trwa na czas nieokreślony z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia.

Sześć miesięcy nie jest zabezpieczeniem naszego przychodu, tylko minimalnym czasem, w którym cokolwiek da się rozstrzygnąć. Pierwsze liczby, które coś znaczą, pojawiają się po sześciu do ośmiu tygodniach, bo tyle YouTube potrzebuje, żeby zrozumieć, komu pokazywać nowy kanał. Kontrakt na kwartał kończyłby się dokładnie w momencie, w którym kanał zaczyna działać. Na te same sześć miesięcy liczymy gwarancję wyniku.

Trzy miesiące wypowiedzenia po tym okresie to czas produkcyjny. W momencie wypowiedzenia mamy w robocie materiały na kilka tygodni do przodu: nagrane, w montażu albo zaplanowane z hostem. Ten okres służy temu, żeby je dokończyć i oddać Wam kanał w stanie, w którym dalej publikuje, a nie urywa się w połowie serii.

Dostępy są po Waszej stronie od pierwszego dnia. Kanał zakładamy na Waszym koncie Google, a my pracujemy jako administrator z uprawnieniami, które odbieracie jednym kliknięciem w dniu zakończenia. Nie ma sytuacji, w której trzeba się z nami negocjować o hasło, bo hasło nigdy nie było nasze.

osobny adres tego pytania
06

Kto realnie u Was nad tym pracuje i ilu klientów prowadzicie naraz?

Prowadzimy jeden projekt kanału pod klucz naraz, a odpowiada za niego bezpośrednio właściciel firmy, nie opiekun klienta.

Schwarzent to firma jednej osoby z systemem i stałym zespołem produkcyjnym za plecami. Filip Czerniak zbudował ten system, prowadzi na nim dziesięć własnych kanałów i to z nim rozmawiacie od pierwszej wiadomości po raport — bez warstwy pośredniej, która przekazuje pytania dalej. Za produkcję odpowiada stały zespół: montaż, grafika, research. Nie podajemy jego rozmiaru, bo skład dobieramy do projektu, a liczba w ofercie i tak nic by Wam nie powiedziała o jakości.

Nie udajemy korporacji — sprawdzicie to w CEIDG w trzy minuty i lepiej, żebyście usłyszeli to od nas. Odwrotność tego ryzyka jest taka, że decyzja zapada w jednej rozmowie, a nie na trzech szczeblach akceptacji, i że nikt tu nie zarabia na tym, żeby proces trwał dłużej.

osobny adres tego pytania
07

Ile naszego czasu to zajmie?

Jedna osoba decyzyjna i około dwóch godzin miesięcznie — plus dzień zdjęciowy, jeśli hostem jest ktoś od Was.

Te dwie godziny to akceptacja tematów na miesiąc do przodu i przegląd raportu. Reszta jest po naszej stronie, łącznie z prowadzeniem montażysty i grafika, pisaniem scenariuszy, packagingiem i publikacją. Nie potrzebujemy Waszego działu marketingu ani komitetu akceptacyjnego. Potrzebujemy jednej osoby, która potrafi powiedzieć „tak" bez zbierania trzech opinii.

Dlaczego akcept w 48 godzin jest warunkiem, a nie prośbą: cotygodniowy rytm publikacji zabija nie brak pomysłów, tylko materiał czekający tydzień w czyjejś skrzynce na jeszcze jedną uwagę. Kanał, który publikuje nieregularnie, wypada z rekomendacji YouTube i odbudowa tego trwa dłużej niż przerwa, która ją spowodowała. Dlatego akcept w 48 godzin jest też warunkiem gwarancji wyniku.

Dzień zdjęciowy przy własnym hoście to zwykle jeden dzień w miesiącu, z którego schodzi materiał na cztery do sześciu odcinków plus short-form. Umawiamy go z wyprzedzeniem i nagrywamy z zapasem, żeby urlop albo choroba nie zatrzymały publikacji.

osobny adres tego pytania
08

Nie mamy nikogo, kto chce być twarzą kanału. Co wtedy?

To najczęstsza sytuacja i nie jest przeszkodą — kanał można zbudować z hostem z zewnątrz albo całkowicie bez twarzy.

Pierwsza droga to casting. Szukamy hosta na rynku, sprawdzamy go przed kamerą na materiale testowym, przygotowujemy merytorycznie po Waszej stronie i prowadzimy przez kolejne nagrania. Umowa jest wtedy między nami a hostem, więc to my odpowiadamy za ciągłość i za znalezienie następcy, jeśli przestanie współpracować.

Druga droga to kanał bez twarzy i wbrew pozorom jest częstsza. Większość kanałów w naszej sieci prowadzi lektor, a nie człowiek przed kamerą, i to nie przeszkodziło im zebrać łącznie ponad siedemset milionów wyświetleń. BudowlankaBratku zrobił 78,5 miliona w osiem i pół miesiąca bez jednej rozpoznawalnej twarzy — liczy się materiał w kadrze, montaż i to, czy widz rozumie, po co ogląda.

osobny adres tego pytania
09

Co, jeśli host odejdzie z firmy?

Format budujemy tak, żeby przetrwał zmianę osoby — twarz jest przewodnikiem po treści, a nie warunkiem istnienia kanału.

Przy hoście z castingu zewnętrznego umowa jest między nami a nim, więc to my odpowiadamy za znalezienie i wdrożenie następcy. Macie wtedy jeden telefon do wykonania zamiast rekrutacji. Przy Waszej osobie umawiamy się z góry, ile materiału nagrywamy do przodu — zwykle na kilka tygodni — żeby odejście, urlop albo choroba nie zatrzymały publikacji z dnia na dzień.

Ważniejsze jest jednak to, jak zbudowany jest sam format. Kanał, którego całą wartością jest charyzma jednego człowieka, faktycznie umiera razem z jego odejściem. Dlatego projektujemy go tak, żeby nośnikiem był temat, struktura i sposób pokazywania rzeczy, a host był narratorem tej konstrukcji. Wtedy zmiana osoby jest zauważalna, ale nie katastrofalna — widz przychodzi po to, czego się dowie, nie po to, kto mu to powie.

Praktycznie: przy zmianie hosta robimy materiał przejściowy, w którym nowa osoba wchodzi w istniejący format, zamiast udawać, że nic się nie stało albo zaczynać od zera. Widzowie wybaczają zmiany, których im się nie ukrywa.

osobny adres tego pytania
10

Do kogo należy kanał i materiały?

Do Was — kanał zakładamy na Waszym koncie Google, a my pracujemy wyłącznie na dostępie administratora, który wygasa w dniu zakończenia współpracy.

Nie budujemy kanału na naszym koncie, żeby potem mieć argument w negocjacjach. To brzmi jak oczywistość, dopóki nie zobaczy się umów, w których agencja jest właścicielem kanału, a klient „użytkownikiem treści" — i przy rozstaniu okazuje się, że biblioteka, subskrybenci i pozycja w wyszukiwarce zostają po drugiej stronie stołu.

Przeniesienie praw do materiałów zapisujemy w umowie: pliki źródłowe, projekty montażowe, grafiki i miniatury są Wasze z chwilą zapłaty faktury za miesiąc, w którym powstały. Nie ma zapisu, że stają się Wasze dopiero po zakończeniu współpracy albo po zapłacie ostatniej faktury — to kolejna klauzula służąca wyłącznie do trzymania klienta.

osobny adres tego pytania
11

Czyje są przychody z monetyzacji kanału?

Wasze — w całości, łącznie z AdSense, członkostwami i wszystkim, co YouTube wypłaca za Wasz kanał.

Kanał należy do Was, więc konto monetyzacji też jest Wasze i pieniądze idą prosto na Wasze konto firmowe. Nie pobieramy z tego prowizji ani nie wliczamy tych przychodów w rozliczenie naszej stawki. To nie jest gest — to konsekwencja tego, że kanał jest Waszym aktywem, a nie naszym.

Uczciwie o skali: przy kanale firmowym monetyzacja YouTube rzadko jest powodem, dla którego się to robi. Kanały prowadzone tym systemem dochodziły do progu monetyzacji średnio w pięćdziesiąt dni, więc przychód z reklam pojawia się dość szybko, ale nadal mówimy o kwotach, które w budżecie średniej firmy są zauważalne, a nie przełomowe. Prawdziwy zwrot leży gdzie indziej: w zapytaniach od ludzi, którzy Was poznali, zanim czegokolwiek potrzebowali, i w tym, że materiał sprzed roku wciąż pracuje.

osobny adres tego pytania
12

Nasza branża jest nudna i sprzedajemy B2B. Czy to ma sens?

Ma — najlepszy dowód w naszej sieci zbudowaliśmy dokładnie w takiej branży: BudowlankaBratku zrobił 78,5 miliona wyświetleń w osiem i pół miesiąca.

Budownictwo jest branżą, którą marketing spisał na straty: żadnego glamouru, widownia techniczna, produkt, którego nie da się pokazać w ładnym kadrze bez wysiłku. A jednak kanał urósł od zera do prawie osiemdziesięciu milionów wyświetleń, bez złotówki wydanej na promocję, na widowni wykonawców, inwestorów i ludzi, którzy właśnie budują dom. To nie jest widownia przypadkowa — to dokładnie ci ludzie, do których chce dotrzeć firma sprzedająca materiały, narzędzia albo usługi budowlane.

Mechanizm jest prosty i działa w każdej niszy technicznej: ludzie nie oglądają „branży", tylko konkretne rzeczy, które ich zastanawiają. Jak to jest zrobione. Dlaczego to się psuje. Ile to naprawdę kosztuje. Czego nie mówi Wam sprzedawca. Nudna branża po prostu oznacza, że nikt jeszcze nie zadał sobie trudu, żeby opowiedzieć ją zrozumiale — i to jest przewaga, a nie przeszkoda, bo konkurencja o uwagę jest tam znikoma.

osobny adres tego pytania
13

Czym się różnicie od agencji?

Agencja jest rozliczana z dowiezionych plików, a my z oglądalności — i to jedno zdanie zmienia wszystko, co dzieje się potem.

Umówiliście się z agencją na cztery filmy, dostajecie cztery filmy. Faktura jest zasadna, umowa wykonana, a to, czy ktokolwiek je obejrzał, jest już Waszym zmartwieniem. Nikt po drugiej stronie nie ma interesu w tym, żeby po miesiącu bez wyniku zmienić format — zmiana formatu to dodatkowa robota za te same pieniądze. My żyjemy z oglądalności na własnych dziesięciu kanałach, więc bierzemy ją na siebie także tutaj: jeśli materiał nie działa, zmieniamy format, a nie tłumaczymy się algorytmem.

Druga różnica jest taka, że sami prowadzimy kanały, na których się mylimy. Przez nasz system przeszło ponad dwa tysiące czterysta materiałów w dziesięciu różnych niszach. Każdy z nich powiedział nam coś o tym, co widz ogląda do końca, a co przewija po trzech sekundach — i za tę naukę zapłaciliśmy my, zanim zaproponowaliśmy cokolwiek Wam. Agencja uczy się na Waszym budżecie.

osobny adres tego pytania
14

Dlaczego nie zatrudnić montażysty na etat?

Bo montażysta to jedna z sześciu ról, których potrzebuje kanał, a zatrudnienie jednej z nich nie rozwiązuje problemu, tylko przesuwa go o krok.

Kanał wymaga: eksperta od YouTube i algorytmu, który wie, dlaczego jeden materiał wychodzi poza subskrybentów, a drugi nie; specjalisty od automatyzacji, żeby powtarzalna robota nie zjadała ludzi; osoby od social mediów; montażysty; grafika od miniatur; oraz scenarzysty z researchem. Sześć etatów, żeby ruszyć — i to nie są etaty juniorskie, jeśli materiał ma konkurować z tym, co widz ogląda dla przyjemności.

Etatowy montażysta zmontuje, co mu dacie. Nie powie Wam, że temat nie miał szans, zanim zaczęliście, i nie przepisze miniatury po trzech dniach słabego wyniku, bo to nie jest jego rola ani jego kompetencja. Zostajecie z człowiekiem, który świetnie wykonuje jedną szóstą procesu, i z pięcioma szóstymi na własnej głowie.

Ile to realnie kosztuje, policzyliśmy osobno i pokazujemy z podanymi źródłami na stronie o ekonomii kanału — razem z drugą drogą, czyli zlecaniem wszystkiego na sztuki. Nie podajemy tam naszej ceny, tylko koszty alternatyw, żebyście mieli do czego porównać.

osobny adres tego pytania
15

Jak mierzycie, czy to działa?

Trzema rzeczami naraz: zasięgiem, retencją i linkiem śledzącym — przy czym tylko trzecia mówi o pieniądzach.

Zasięg odpowiada na pytanie, czy materiał wychodzi poza Waszych subskrybentów. Kanał, który ogląda wyłącznie garstka stałych widzów, nie rośnie — algorytm musi zacząć pokazywać go ludziom, którzy o Was nie słyszeli. To jest pierwszy próg i widać go w podziale wyświetleń na źródła.

Retencja odpowiada, czy ludzie zostają do końca. To jedyna liczba, którą YouTube naprawdę nagradza: platforma zarabia na czasie oglądania, więc promuje to, co go generuje. Materiał z dobrą retencją dostaje kolejne szanse tygodniami. Materiał ze słabą znika, choćby miał najlepszą miniaturę.

Link śledzący pod każdym materiałem pokazuje, ilu ludzi przyszło do Was z konkretnego odcinka i z którego tematu. Ta liczba jest najważniejsza i to o niej rozmawiamy na przeglądzie, bo tylko ona łączy oglądalność z Waszym biznesem. Wyświetlenia bez tego są ciekawostką.

Czego nie mierzymy i nie będziemy udawać, że mierzymy: „wzrostu świadomości marki" bez badania, „zaangażowania" liczonego jako suma polubień i komentarzy, ani ekwiwalentu reklamowego, czyli liczby wymyślonej po to, żeby raport wyglądał lepiej.

osobny adres tego pytania
16

Czy pracujecie z naszą konkurencją?

Nie w tym samym czasie i nie w tej samej niszy — wyłączność kategorii zapisujemy w umowie.

Jeśli bierzemy Wasz kanał, przez czas trwania współpracy nie prowadzimy kanału firmie, która sprzedaje to samo tej samej grupie. To nie jest ustępstwo wymyślone na tę okazję: tę samą zasadę stosujemy przy integracjach sponsorskich w naszej sieci, bo widz, który w odstępie miesiąca słyszy o dwóch konkurencyjnych markach z tego samego kanału, przestaje wierzyć obu.

Granicę kategorii ustalamy przed podpisaniem i wpisujemy konkretnie, a nie ogólnikiem. „Branża budowlana" to za szeroko — producent chemii budowlanej i firma od instalacji elektrycznych nie są konkurencją, mimo że obaj są „z budowlanki". Definiujemy to przez produkt i grupę, do której mówimy.

Uczciwie o granicach tej obietnicy: wyłączność dotyczy kanałów pod klucz i integracji w naszej sieci. Nie obejmuje sytuacji, w której Wasza konkurencja niezależnie od nas zbuduje własny kanał w tej samej niszy — na to nie mamy wpływu i nikt uczciwie nie może tego obiecać.

osobny adres tego pytania
17

Co się dzieje, kiedy skończymy współpracę?

Zostaje Wam kanał z całą biblioteką, subskrybentami i pozycją w wyszukiwarce YouTube — i to dalej pracuje, bo materiał sprzed roku wciąż zbiera wyświetlenia.

Na tym polega różnica między kanałem a kampanią reklamową. Kampania kończy się w dniu, w którym przestajecie płacić za wyświetlenia. Biblioteka materiałów pracuje dalej: w naszej sieci są odcinki sprzed roku, które nadal co miesiąc dokładają wyświetlenia, bo YouTube podaje je ludziom szukającym tego tematu. To jest aktywo, a nie koszt marketingowy odpisywany co miesiąc.

Przy zakończeniu przekazujemy dokumentację formatu: co działało w Waszej niszy i dlaczego, co nie zadziałało i czego nie warto powtarzać, jak wygląda kalendarz publikacji i kto z zespołu produkcyjnego zna Wasz kanał na tyle, żeby prowadzić go dalej. Jeśli chcecie robić to sami albo z kimś innym, dostajecie instrukcję, a nie zwitek haseł.

Dostępy odbieracie jednym kliknięciem — administrator wygasa w dniu zakończenia, bo konto zawsze było Wasze. Pliki źródłowe i projekty montażowe też są Wasze.

osobny adres tego pytania
18

Chcemy tylko integracji w Waszej sieci, nie własnego kanału. Jak to wygląda?

To druga, znacznie szybsza ścieżka: wchodzicie w uwagę, która już istnieje, zamiast budować ją od zera przez kilka kwartałów.

Sieć to dziesięć kanałów i ponad siedemset sześćdziesiąt milionów wyświetleń zebranych organicznie, w dziesięciu różnych niszach: historia, motoryzacja, technologia, budownictwo, sport, przyroda, show-biznes i kilka innych. Do wyboru są trzy formaty: integracja sponsorska wewnątrz odcinka, dedykowany short zbudowany wokół Waszej marki albo seria rozłożona w czasie, w jednym kanale lub w kilku naraz.

Kanału ani formatu nie musicie wybierać sami — to nasza robota. Piszecie, co promujecie i do kogo chcecie dotrzeć, a my dobieramy kanał, w którym ta widownia realnie siedzi. Jeśli uznamy, że żaden nasz kanał nie pasuje do Waszej marki, napiszemy to wprost zamiast dobierać na siłę.

osobny adres tego pytania

Nie ma tu Waszego pytania?

Napiszcie je wprost — odpowiadamy tego samego dnia roboczego.

Zadaj pytanie